poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Wiosna

*** Wiosna



To najcudowniejsza pora roku.
Wszyscy czekamy na to nowe,które ma nadejść po długiej i męczącej zimie.
Z jednakowym niepokojem oczekujemy każdego roku na jej nadejście.

W 2008 roku jest to wyjątkowo dziwna wiosna, gdyż przyszła do nas już w połowie lutego,zaś 1 marca po raz pierwszy chyba w naszej historii nawiedził nas orkan - Orkan Emma.Przyniósł zniszczenia dobytku wielu z nas i śmierć trojga innym ludziom.Anomalia pogodowe są udziałem nas wszystkich ludzi,roślin i zwierząt.Smutne fakty jednak nie zastopują biegu czasu.
Życie toczy się dalej.
Przyroda regeneruje się nawet bez naszego udziału,ale przecież my,stęsknieni ciepła,słońca i oczywiście dłubania w ziemi i doglądania upraw zabieramy się już za pierwsze możliwe do wykonania prace.
Będzie dobrze...





*** WIOSNA 2009 przyszła bardzo późno...
Mroziło i sypało śniegiem aż do kwietnia...ale wreszcie jest.
Dziś we wczesnych godzinach popołudniowych,w pełnym słońcu na termometrze było + 28*C.To upał.
Rośliny ruszyły więc z wegetacją pełną parą,jest pięknie.
Również my,przystąpiliśmy ze zdwojoną siłą do usuwania pozimowego bałaganu.
Widok kwitnących kwiatów umila nam ten czas.




Na przekór wszystkiemu życie toczy się dalej,teraz czekamy już na normalną w swoim nastaniu wiosnę i "wybuch" jej i naszej radości.Kwitną ,roztaczając wokół swój cudowny zapach, pełną parą wawrzynki wilcze łyko,ranniki i nieśmiało dołączają do nich krokusy,pierwiosnki a nawet cyklameny pokazują swoje karminowe pączki...
Zaczyna się najcudowniejsza pora roku...







*** WIOSNA 2011
'Nadeszła wiosna
wonna,radosna,
nadzieją życia upaja świat...'

To prawda ....
Wiosna niesie ze sobą nadzieje...Z jej nadejścia szczególnie cieszą się pasjonaci ogrodów.
Czekamy na pierwsze jej tchnienie by natychmiast rozpocząć sezon na działkach i w przydomowych ogródkach.
Stęsknieni zbyt długo trwającą w naszym klimacie zimą, wykorzystujemy pierwsze promienie słońca i cieplejszych dni do tego by rozpocząć sezon.Brakowało nam zieloności,kolorów,śpiewu ptaków,ciepła słonecznego a przede wszystkim możliwości grzebania w ziemi.
To nasza pasja...

Zwykle sezon rozpoczynam od przycięcia drzew i krzewów i wygrabienia trawnika z pozimowych naleciałości by w kolejności zająć się poszczególnymi rabatami.Nie mniej ważną,rutynową już czynnością jest przegląd pozimowy nasadzeń.
Bywa różnie.
Mój mały ogród otoczony zewsząd zabudowaniami i leciwymi już nasadzeniami uchodzi za ciepły.Z reguły nie mam więc szczególnie wielkich strat.Nie mniej jednak natura rządzi się swoimi prawami i na nic zdają się próby jej ujarzmienia.
Bo czymże jest jesienno zimowe okrywanie wrażliwych na zimno roślin,które mimo dobrego wczesnowiosennego wyglądu padają w pierwszych dniach po usunięciu zabezpieczeń? Jest próbą walki z naturą,jest próbą nagięcia natury do własnych wyobrażeń i ambicji.
Nie można jednak mieć wszystkiego.
Przechodzące przez ogród prądy mroźnego powietrza potrafią wyrządzić wiele szkód w nasadzeniach.Czasem jedynie opóźniają podjęcie wegetacji przez rośliny,niszczą je powierzchownie a czasem zupełnie je eliminują.Czasem są to pojedyncze niepowodzenia,czasem jest ich zbyt dużo by spokojnie patrzeć na te straty.
Obecny sezon 2011 roku zaliczam do wyjątkowo tragicznych w skutkach.
Wiosna do centralnych regionów kraju nadeszła bardzo późno...
Znajomi z forum z południowo-wschodnich rejonów Polski, z co najmniej dwutygodniowym wyprzedzeniem opisywali wiosenne zmiany w swoich ogrodach.Tutaj jednak zima nie odpuszczała a kiedy stał się możliwy przegląd nasadzeń z przykrością odnotowałam pozimowe straty.Wiele z roślin,mimo upływającego czasu nadal nie wykazuje oznak przeżycia.Np.:
*Tamaryszek
*Judaszowiec
*Pięknotka
*Figa
*Krzew Mojżesza
*Hortensja dębolistna
*Żarnowiec
4 dogorywają z sześciu odmian jakie mam.Oczywiście podglądam i czekam,choć jestem pełna niepokoju.
Równie duże straty mam w krzewach róż.Choć definitywnie nie wypadł jeszcze żaden z nich to stan pędów wielu budzi moje najwyższe obawy.Do dziś dnia stoją sczerniałe pędy:
*Westerlandjeden z 3 krzewów odpornej róży parkowej
*Dolce Vita
*Goldilocks
*Arthur Bell
Walczy o przetrwanie:
*Nostalgia
*Flora Danica
Wcale nie lepiej prezentują się moje iglaki.Wększość z nich ma pomrozowe uszkodzenia.
W najgorszym stanie jest
*Mikrobiota syberyjska
*Żywopłot z cisów
Co stanie się z tymi krzewami ostatecznie?
Trudno przewidzieć ale tak rozległych niepowodzeń nie miałam w swojej blisko 20 letniej przygodzie z ogrodem.
Niepowodzenia dotknęły również moje rośliny tarasowe.
Nie przetrwały zimy:
*Psianka Rantonettiego
*Koralodrzew
*Plumerie
*Klerodendrum Thomsona
*Ołownik

Czy to ma być ta "Moja radosna wiosna"?
Jestem niepocieszona ....
Pozornie jednak wiosna jest u mnie wspaniała...
Z czasem zapomnę o powyższej porażce i powstałe luki zapełnię innymi roślinami,wszak jest jeszcze całe mnóstwo o których marzę by znalazły się w mojej ogrodowej kolekcji.





Wszystko wskazuje na to,że to nie koniec pogodowych anomalii.
Z Polski napływają wiadomości... Jest 3 maja a w kraju sypie śnieg i jest zimno.
Szczególnie mocno sypie na Dolnym Śląsku ale front przesuwa się w głąb kraju.
Jednak to nie śnieg ani deszcz niesie zagrożenie lecz zapowiadane już na dzisiejszą noc spadki temperatury do -5*C !
Spodziewane są również kolejne trzy noce z przymrozkami.
Nieuniknione raczej będą straty w roślinności....


*** WIOSNA 2013

Wreszcie wiosna.Wreszcie kolejna wiosna.
Oczekiwana długo,wreszcie jest.
Z dnia na dzień wygląd ogrodu zmienia się.
Minęło niebezpieczeństwo zimnych ogrodników czy zimnej Zośki.
Każdy dzień jest niesłychanie radosny.
Pojawia się coraz więcej kolorów i całe dnie rozbrzmiewają dżwięki śpiewu ptaków.
Głównie kosy są niesłychanie aktywne.
Ogromną niespodziankę sprawiły mi w tym roku wróble.
Pojawiły się w ogrodzie i umilają dzień świergotem,którego dawno nie słyszałam,za którym tęskniłam.
Do tej pory gościły tu sroki.
W tym sezonie pojawiają się dwie,dosłownie dwie sroki czasem,gościnnie przylatują do mojego ogrodu.
Sroki złodziejki.Tak to prawda.Atakują wszystko co jest błyskotką.
Ukradły mi właśnie szklanego aniołka,będącego wahadełkiem ogrodowych dzwonków.
By umożliwić wydobywanie dźwięków na wietrze, przyczepiłam inny ciężarek,mało efektowny ale doskonale zdający egzamin.
Zastanawiam się,co się stało ze stadem srok okupujących nasze ogrody w ostatnich latach?
Czy te dwie sroki będą próbowały znowu przejąć kontrolę powietrzną nad moim ogródkiem,co byłoby równoznaczne z przepędzeniem wróbli i sójek? Bardzo sobie tego nie życzę.Uwielbiam słuchać ptasich treli zamiast skrzeku srok...







<< Powrót do strony głównej
<< Powrót do FOTOLEKSYKONU




Brak komentarzy: